Boliwia Wybrane dzieła

Sierociniec Cochabamba

Sierociniec św. Franciszka w Cochabamba w Boliwii istnieje od 1992 roku i od tego czasu dzieci w nim zamieszkały. Obecnie przebywa w nim 65 dziewczynek.

Sierociniec jest przeznaczony wyłącznie dla dziewcząt, ponieważ charyzmatem sercańskim jest opieka nad dziewczętami, które znajdują się w niebezpieczeństwie moralnym, aby pomóc im odnaleźć się w społeczeństwie i przygotować je do samodzielnego życia. Dzieci, które u nas mieszkają są sierotami lub półsierotami. Niektóre z nich pochodzą z bardzo biednych rodzin, z wiosek odległych od wielkich centrów miejskich.

Pomoc, jaką świadczymy naszym dzieciom, to jest takie zwyczajne życie domowe. Podopieczni nigdzie nie opuszczają sierocińca. Przychodzą w wieku 2-3 lat i najczęściej pozostają aż do zdobycia konkretnego zawodu. W związku z tym sierociniec jest ich domem a całe otoczenie dzieci, sióstr jest ich rodziną.

Największą trudnością dla nas jest zdobycie środków na wyżywienie. Staramy się zapewnić dzieciom posiłki, ale jest to naprawdę minimum. Każde z nich otrzymuje dziennie na śniadanie jedną bułkę, nie ma tam polskiego chleba. Później w ramach obiadu jest drugie danie, a na kolację zupa. Nie stać nas, żeby kupić podwieczorek, czy coś dodatkowego. Owoce, które kupujemy w Boliwii są bardzo drogie, ponieważ Cochabamba znajduje się na wysokości ponad 2600 metrów nad poziomem morza, w związku z tym u nas nie rosną owoce. W górach cała żywność jest o wiele droższa niż w gorącej części, gdzie wszystko rośnie i ludzie mają łatwy dostęp.

Kolejnym problemem jest zdobycie funduszy na zakup lekarstw. Choć od kilku lat jest ubezpieczenie ogólne dla wszystkich, to jednak nasze dzieci nie mogą z niego korzystać, ponieważ często są bez dokumentów. Porzucone zostają przyprowadzone do nas przez księży czy siostry zakonne i najczęściej nie mają dokumentów. Wyrobienie dokumentów tożsamościowych jest ogromną trudnością, bez nich dziecko nie ma żadnych praw do świadczeń. W związku z tym musimy płacić w 100% za pomoc medyczną i zakup lekarstw, co jest dla nas bardzo drogie i to jest jedna z naszych największych bolączek.

Mamy również trudności ze zdobyciem pieniędzy na zakupu przyborów szkolnych np.: zeszytów, długopisów itp. oraz zakup mundurków szkolnych. W Boliwii jest obowiązkowy ubiór, który jest jasno naznaczony przez szkołę. Bez mundurków dzieci nie mogą wejść na teren szkoły, aby się uczyć.

Te trzy jakby tereny naszej pracy tzn.: wyżywienie, edukacja i opieka medyczna to są najtrudniejsze momenty, by zapewnić dziewczętom całkowite bezpieczeństwo. Nasze dzieci nie są wymagające, potrafią cieszyć się ze wszystkiego, bo często w najbliższym otoczeniu nie miały podstawowych rzeczy. Są radosne i wdzięczne za to, co otrzymują.

Siostry sercanki zaprosił do Cochabamba franciszkanin o. Stanisław Olbrycht pracujący obecnie w Peru, który pomógł siostrom w znalezieniu i zakupie terenu pod budowę domu zakonnego. Od tego czasu rozpoczęła się współpraca między sercankami a franciszkanami pracującymi w Cochabamba. Śp. o. Piotr Kyć, były sekretarz ds. misji zainicjował adopcję na odległość dzieci przebywających w sierocińcu ( przyp. red.)

s. Anna Kurysz SSCJ

Ofiary na sierociniec można wpłacać na konto:

Pekao S.A. 31 1240 4432 1111 0000 4732 4970

Z dopiskiem: Sierociniec Cochabamba

Galeria zdjęć  – Sierociniec Cochabamba  – (nawigacja – strzałki po prawej i po lewej stronie zdjęcia):
navigate_before
navigate_next