Aktualności Uganda

Narodziny misjonarza

narodziny misjonarza

“Moje rozeznawanie powołania misyjnego rozpoczęło się jakieś 4,5 roku temu” – wspomina o. Piotr Mpiima Dąbek, misjonarz pracujący w Ugandzie. Jak w jego sercu “narodził się” misjonarz? Zapraszamy do przeczytania jego świadectwa.

„Wyjdź ze swojej ziemi rodzinnej…”

To był wrzesień 2013 r, kiedy podczas osobistych rekolekcji rozważałem Słowo Boże. Trafiłem wówczas na fragment opisujący powołanie Abrahama. Na te szczególne słowa, które powiedział do niego Pan: „<<Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę>> (Rdz. 12, 1). To zdanie nie dawało mi spokoju i towarzyszyło przez kolejne dni. Pytałem Pana, jak je rozeznać, dzieliłem się też tym doświadczeniem z moim kierownikiem duchowym. W sercu pojawiała się myśl, przynaglenie, by wyjść, wyjechać z kraju, w którym żyję. Wziąłem te słowa bardzo mocno do siebie, bo przecież raz już wyszedłem z domu mojego ojca, z domu rodzinnego, kiedy podjąłem decyzję o wstąpieniu do zakonu.” – wspomina o. Piotr.

Wiedziałem wtedy też, że mam w prowincji konkretne zadanie do wypełnienia – byłem wtedy asystentem ds. powołań. Chciałem więc też przygotować kogoś do tej pracy na moje miejsce, gdy skończy się moja kadencja. To był również czas, kiedy misja w Ugandzie była w jakimś sensie dla Prowincji misją priorytetową, dlatego też moje myśli krążyły właśnie wokół tego kraju. Po rozmowach z kierownikiem duchowym, za jakiś czas napisałem prośbę o wyjazd, wiedząc, że w Polsce mam jeszcze swoje obowiązki do wypełnienia i że do misji muszę się przygotować. Po zakończeniu mojej posługi bycia asystentem ds. powołań, pytanie o misje wróciło do mnie i po raz kolejny złożyłem prośbę o wyjazd – wyjaśnia misjonarz. Wyjechałem na naukę języka do Chicago, a później… do Ugandy.

Narodziny misjonarza - o. Piotr Dąbek

Narodziny misjonarza

Od mojego przyjazdu minęło już ponad dziewięć miesięcy – przyznaje o. Piotr. Myślę, że już w moim sercu narodził się misjonarz, można tak powiedzieć, że zostałem urodzony… Oczywiście tak w przenośni, ale chyba coś w tym jest, dlatego, że te pierwsze miesiące pracy misyjnej są czasem aklimatyzacji i przestawiania się na inną mentalność i kulturę. – wyjaśnia misjonarz. Bardzo się cieszę, że tutaj jestem. Że ta obietnica, to Słowo, które otrzymałem jakieś 4,5 roku temu wypełnia się w moim życiu. Wierzę również, że tak, jak Pan mnie poprowadził i prowadzi przez Słowo od tamtego momentu, będzie dalej prowadził przez blaski i cienie pracy misyjnej. Zachęcam również wszystkich braci i inne osoby, które czują powołanie misyjne, aby nie stać w miejscu, zrobić krok i realizować je, zacząć przygotowania do wyjazdu. Warto pytać Pana, gdzie On chce nas mieć, aby wypełniać Jego wolę i dzięki temu być bardzo szczęśliwym –poleca o. Piotr.

 opr. AK

Módlmy się zatem o nowe, święte powołania misyjne!

Przeczytaj także świadectwo powołania misyjnego o. Tadeusza